ORIGINS / 002 / 2021

THE BEGINNING — WARSAW FC IS BORN

Warsaw FC nie zaczął się od logo, sponsora ani planu na wielki klub. Zaczął się od potrzeby stworzenia w Warszawie miejsca, do którego można po prostu przyjść i zostać.

Warsaw FC

W 2021 roku najważniejsze pytanie nie brzmiało: jak zbudować klub? Bardziej interesowało nas, jak zebrać w jednym miejscu ludzi, którzy kochają piłkę uliczną, ale na co dzień funkcjonują w różnych środowiskach. Freestyle, panna, boiska osiedlowe, znajomi, osoby poznane przez social media. Każdy miał własną drogę do futbolu. Warsaw FC miał być miejscem, w którym te drogi się przecinają.

Nie kolejna drużyna

Od początku nie chodziło o stworzenie zamkniętej kadry. Bez selekcji, bez konieczności udowadniania, że jest się wystarczająco dobrym, bez klasycznego podziału na tych „z klubu” i resztę. Można było przyjść pierwszy raz, nie znać nikogo i po kilku minutach znaleźć się w grze.

To pozornie mały detal, ale właśnie on ustawił cały projekt. Warsaw FC miał być klubem, który najpierw zaprasza, a dopiero później pyta, kim jesteś i jak grasz.

Pierwszą zasadą była regularność

W street footballu łatwo zrobić dobre wydarzenie raz. Znacznie trudniej zbudować miejsce, do którego ludzie wracają bez wielkiej premiery, kampanii czy specjalnego powodu. Dlatego od początku najważniejszy był rytm spotkań. Kolejna gra. Potem następna. I jeszcze jedna.

Z czasem znajome twarze zaczęły mieszać się z nowymi. Ktoś przychodził grać, ktoś robił zdjęcia, ktoś wpadał tylko na chwilę. Ludzie zaczęli poznawać się nie dlatego, że zostali przypisani do jednej drużyny, ale dlatego, że regularnie pojawiali się w tym samym miejscu.

Najpierw powstała potrzeba spotkania. Wszystko inne dobudowywaliśmy później.

Klub zaczął rosnąć poza boiskiem

Dość szybko okazało się, że piłka przyciąga znacznie więcej niż tylko zawodników. Wokół spotkań pojawiali się fotografowie, operatorzy, osoby związane z muzyką i ludzie, którzy po prostu chcieli być częścią tego, co dzieje się wokół gry.

To był ważny moment. Warsaw FC przestał być wyłącznie odpowiedzią na pytanie „gdzie dziś gramy?”. Zaczął odpowiadać na inne: „gdzie spotykają się ludzie, którzy chcą tworzyć własną kulturę futbolu w Warszawie?”.

Warszawa nie była tłem

Od początku klub był związany z miastem nie tylko nazwą. Chodziło o ludzi z różnych części Warszawy, o miejskie boiska i o sposób, w jaki futbol funkcjonuje poza stadionem i akademią. Bez szatni, bez trybun, często bez infrastruktury, która mówi: „to jest oficjalne miejsce do gry”.

Właśnie dlatego późniejsze znalezienie domu pod Mostem Łazienkowskim okazało się tak naturalne. Surowa miejska przestrzeń pasowała do projektu, który sam powstał poza klasycznym systemem.

To był dopiero początek

Później pojawiły się własna identyfikacja, stroje, fotografowie, partnerzy, turnieje, media i wyjazdy międzynarodowe. Skala się zmieniała. Fundament nie.

Warsaw FC nadal zaczyna się dokładnie w tym samym momencie: kiedy ktoś pojawia się po raz pierwszy i odkrywa, że nie potrzebuje zaproszenia, członkostwa ani właściwego nazwiska na liście.

Wystarczy przyjść.


WE ARE WARSAW FC.

WE ARE
WARSAW FC.